Hannibal u wrót Rzymu

[...] Hannibal, piątego dnia po swym przybyciu [do Kapui], spożywszy wieczerzę i zostawiwszy płonące ogniska, zwinął obóz, tak że żaden z wro­gów nie zdołał tego zauważyć. Następnie podjął pospieszny i nieprzerwany marsz przez Samnium, polecając swojej straży przedniej ustawicznie prze­szukiwać i zabezpieczać okolice wzdłuż drogi. I podczas gdy umysły miesz­kańców Rzymu zaprzątnięte były Kapuą i wypadkami, które tam się roze­grały, przekroczył rzekę Anio i zdołał dotrzeć tak blisko, że zanim spo­strzeżono jego przybycie, już rozbił obóz nie dalej jak czterdzieści sta­diów [Stadium, tu miara długości równa około 178 m] od miasta.

Gdy wieść o tym wydarzeniu dotarła do Rzymu, niezwykłe wzburzenie i trwoga ogarnęły mieszkańców, tak jak to zwykle bywa w wypadku na­głego i nieoczekiwanego zgoła zaskoczenia. Nigdy bowiem jeszcze Hannibal nie zbliżył się tak bardzo do miasta. Równocześnie wszakże przychodziło im na myśl, że wrogowie nie odważyliby się nigdy tak blisko podejść, gdyby legiony nie zostały uprzednio pod Kapuą rozgromione. Przeto męż­czyźni obsadzili mury i wszystkie dogodne pozycje pod miastem; niewiasty obchodziły świątynie i błagały bogów o ratunek, czyszcząc rozpuszczonymi włosami posadzki w przybytkach bożych. Jest to bowiem we zwyczaju ilekroć ojczyźnie grozi jakieś poważne i wielkie niebezpieczeństwo. Gdy Hannibal, obwarowawszy obóz, nosił się z zamiarem uderzenia następne­go dnia na miasto, nieprzewidziany i niespodziewany zbieg okoliczności przyniósł Rzymianom ocalenie. Oto Gnejusz i Publiusz [Gnejusz Fulwiusz Centumalus i Publiusz Sulpicjusz Galba, konsulowie z 211 r. p.n.e.] uprzednio już dokonali zaciągu jednego legionu, odebrawszy od żołnierzy przysięgę, że tego właśnie dnia uzbrojeni stawią się w Rzymie. Równocześnie dokony­wali zaciągu i doboru żołnierzy do drugiego legionu. Dzięki temu, owego dnia, w odpowiednim ze wszech miar momencie, sama przez się, z własnej woli, zgromadziła się w Rzymie olbrzymia liczba mężczyzn. Toteż konsulowie odważnie wyprowadzili ich i ustawili w szyku bojowym pod miastem, udaremniając w ten sposób uderzenie Hannibala. Kartagińczycy bowiem początkowo parli naprzód, jak gdyby nie tracąc całkowicie nadziei na to, że zdołają przemocą zdobyć sam Rzym. Teraz wszakże, gdy spostrzegli przeciwników uszykowanych w bojowym rynsztunku, a ponadto wkrótce dowiedzieli się o tym co zaszło od jednego z jeńców, porzu­cili myśl o zdobyciu miasta. Jednakże rozbiegłszy się na wszystkie strony, pustoszyli okolicę i niszczyli pożarem domostwa. I w ten sposób już na samym początku nagromadzili w swym obozie nieprzeliczone łupy. [...]

Lecz Wkrótce, skoro konsulowie z niezwykłą śmiałością rozłożyli się obozem naprzeciw nieprzyjaciela, Hannibal zadowolił się zagarniętą zdo­byczą i wyzbył się nadziei na zawładnięcie miastem. [...]


Polibiusz:  Dzieje IX 5–7. Przełożył Leon Tadeusz Błaszczyk

1. Jaki to rodzaj  źródła historycznego? Uzasadnij swoją odpowiedź.
2. W jaki sposób Hannibal usiłował zaskoczyć obrońców Rzymu?

3. Jakie działania przedsięwzięli Rzymianie, gdy dowiedzieli się o położeniu wojsk kartagińskich?