Starania papieskie o podniesienie dyscypliny wśród duchowieństwa

Wielkie to nieszczęście naszych czasów, że bardzo wielu dobrych i wy­kształconych biskupów nie dostatecznie wypełnia swe biskupie powinności, nie rozdziela sakramentów, szczególnie bierzmowania i święceń, w święta nie odprawia mszy i w niej nie uczestniczy, nie odbywa synodów i zwłaszcza, nie wizytuje swych diecezji, a nawet swych stolic, albo czyni to tylko dla pozoru, podczas gdy przecież stale należy zwalczać chwasty i mieć stara­nie o wypełnianie dekretów. Szczególnie są tym dotknięci biskupi hiszpańs­cy nie tylko obecnie, lecz My widzieliśmy to sami, kiedy to przed laty dłu­żej przebywaliśmy dwukrotnie w Hiszpanii.

I rzeczywiście już wtedy spostrzegliśmy, że tego rodzaju sposób życia biskupi ci przejmują, aby zewnętrznym raczej cieszyć blaskiem i ziemskimi zaszczytami aniżeli służbą Bożą i zajmowaniem się sprawami religii. Mówiąc zupełnie wyraźnie wydają się być raczej świeckimi władcami aniżeli paste­rzami dusz i biskupami. Ten wyjątkowo niedorzeczny obyczaj i bardzo odbie­gający od naśladownictwa Chrystusa Pana wydaje się trwać i w tak wielkim blasku świętych kanonów i soboru trydenckiego żyją dotąd w ciemnościach ci, którzy winni być kierownikami i nauczycielami innych.. Zaiste bolesna i żałosna to sprawa. I nie przestaliśmy zaś braci naszych biskupów zachęcać naszym przykładem, aby napomnieć ich nie tyle słowami ile uczynkami iż oni sami są robotnikami na niwie Pańskiej, i że do nich samych należy przyło­żenie ręki do pługa, wyrwanie chwastów, uczynienie zasiewu chrześcijań­skiej pobożności i wszystkich cnót, i że oni sami są pasterzami, którzy osobiście obowiązani są nawiedzać swoją trzodę i poznać obraz swój trzódki. Dlatego jeśli nawet stosownie do obowiązku papieskiej służby wśród tak wielkich nawałnic grożących chrześcijańskiej społeczności zaprzątały na­sze umysły i odwodziły nas [od obowiązków] kłopotliwe troski, które każdy zna, a ty z wszystkich poznałeś je najlepiej, to jednak od samego początku naszego pontyfikatu zapowiedzieliśmy biskupią wizytację kościołów i ducho­wieństwa tego naszego Miasta – żywiciela i powoławszy do tego wybranych kardynałów i prałatów sami ją przeprowadziliśmy i przeprowadzamy i dotąd trwamy w spełnianiu tego obowiązku. Wizytacja ta przekonała nas, jak wielka i jak obfita korzyść duchowa płynie z tego rodzaju wizytacji. Tymczasem zaś, zwłaszcza u biskupów hiszpańskich mało jak się wydaje zdziałaliśmy własnym przykładem, postanowiliśmy nadto listem naszym każdego z nich pouczać o jego obowiązku, aby wreszcie kiedyś pojęli co to znaczy być biskupem i w czym mieści się nie zafałszowane, lecz prawdziwe uznanie i godność biskupia. Nie ma nic piękniejszego jak sprawowanie ofiary i pozyskiwanie dusz. To jest naszą chwałą, to jest niewzruszoną radością biskupów. Prosimy cię, gdy ty zaproponujesz nam przeniesienia, abyś baczył na poprzednie rzą­dy proponowanego biskupa], gdyż My nie możemy przenosić kogoś, kto nie dokonał wizytacji i nie dowiódł, że jest prawdziwym pasterzem. Ponagla nas miłość do Chrystusa, ponagla służby naszej urząd.

 

Papież Klemens VIII do Filipa II, króla Hiszpanii, z Rzymu   18   lipca 1596 

za: Zygmunt Boras  i Maciej Serwański, Historia powszechna XVI w. Teksty źródłowe, UAM w Poznaniu, Poznań 1978

 

1. Wymień zaniedbania, jakich dopuszcza się wyższe duchowieństwo w opinii papieża

2. Klemensa VIII.

3. Na czym polega zeświecczenie wyższego kleru?

4. W jaki sposób Klemens VIII zamierza zdyscyplinować kler?